blog naukowy

  • Witamy w Serwisie Naukowego Bełkotu!

    Rozgośćcie się! Zaglądajcie do nas często! 

    Obiecujemy regularne dawki wiedzy na blogu!

Co sprawia, że oglądamy walki celebrytów? O dymach i schadenfreude

Od niedawna olbrzymią popularność w Polsce zdobywają federacje organizujące walki toczone pomiędzy celebrytami i internetowymi influencerami. Przez wielu ludzi postrzegane są jako profanacja prawdziwego sportu. Skąd wzięła się ich olbrzymia popularność? Jednym z kluczowych czynników, którego brakuje walkom sportowym, jest to, że bardzo skutecznie wyzwalają w nas schadenfreude – przyjemne, choć niezwykle wstydliwe uczucie.

Czytaj dalej

nauki społeczne

o co chodzi?

W ciągu ostatnich kilku lat rynkiem polskiego przemysłu rozrywkowego wstrząsnęło nowe zjawisko – walki celebrytów i internetowych influencerów, zwane walkami freaków. Gale, na których dochodzi do takich starć, nadal budzą olbrzymie kontrowersje, ale wszystko wskazuje na to, że zdobyły już pokaźną liczbę fanów i zostaną z nami na dłużej. Co sprawia, że przyciągają tak wielkie rzesze widzów? Kluczowym aspektem tego rodzaju wydarzeń są personalne konflikty pomiędzy zawodnikami i zawodniczkami. Rozwiązywanie ich na arenie może budzić wśród widzów bardzo specyficzny rodzaj przyjemnych emocji – schadenfreude.

Schadenfreude definiuje się jako uczucie przyjemnego podekscytowania, które wynika z nieszczęścia innych osób, do których pałamy niechęcią [1]. Charakteryzuje się tym, że nie jest to emocja akceptowana społecznie – ludzie raczej nie chcą przyznawać się do tego, że cieszą się z czyjegoś nieszczęścia. Schadenfreude możemy odczuwać na przykład w sytuacji, gdy nasz okropny szef połamie sobie nogi na nartach w Alpach, albo kiedy znienawidzony przez nas dyrektor Klubu Księgarza się przewróci i zmasakruje sobie twarz. Jakie miejsce w kontekście walk freakowych zajmuje więc schadenfreude?

Pojedynki między zawodnikami i zawodniczkami są często zestawiane pod kątem tego, jak wielki konflikt personalny dane osoby mają ze sobą. Te z kolei bywają pompowane przez dodatkowe wydarzenia, które poprzedzają gale: konferencje, wywiady, rozmowy twarzą w twarz. Wydarzenia te wyostrzają nierozwiązane spory, potęgują antagonizmy i często prowadzą do agresywnej wymiany zdań między zawodnikami i zawodniczkami. Dzięki temu widzowie mogą poznać genezę konfliktu i obrać stronę sporu. Mogą wyrobić sobie zdanie na temat tego, kto jest „bohaterem”, a kto jest „czarnym charakterem” konkretnego konfliktu. Tego rodzaju preludium do walki nie istnieje w przypadku konfrontacji stricte sportowych.

Eskalacja konfliktu, fachowo nazywana „dymami”, zostaje zwieńczona pojedynkiem na arenie. Osoby, z którymi sympatyzujemy, mogą sprawić nam przyjemność poprzez brutalne „wymierzenie sprawiedliwości” swoim oponentom, których nie lubimy. Mechanizm ten nie jest niczym nowym. Przyjemność z wymierzenia sprawiedliwości odczuwamy, czytając komiksy o superbohaterach, oglądając filmy o samotnych mścicielach czy chociażby film na YouTube, w którym znany popularyzator nauki uciera nosa internetowym naciągaczom. Gale freakowe charakteryzują się jednak wyjątkowo wysoką częstotliwością okazji do odczucia schadenfreude. Podczas kilkugodzinnej gali możemy być świadkami szybkiej serii brutalnych rozwiązań konfliktów, w których bohater dominuje nad czarnym charakterem. To schadenfreude na sterydach. 

Badania pokazują, że schadenfreude mogą odczuwać już sześcioletnie dzieci, a nawet… szympansy [2]. W pomysłowym eksperymencie przedstawiono dzieciom scenę, na której po chwili pojawiała się kukiełka. W pierwszym scenariuszu tego eksperymentu kukiełka przekazywała dzieciom ich ulubioną zabawkę. W drugim, alternatywnym scenariuszu, kukiełka również oferowała im ich ulubioną zabawkę, ale po chwili im ją odbierała. W następnym etapie eksperymentu pojawiała się kolejna kukiełka i zaczynała fizycznie karać tę pierwszą – niezależnie od tego, czy dawała dzieciom zabawkę, czy ją odbierała. Po chwili kurtyna opadała i dziecko przestawało mieć dostęp do tego, co robią kukiełki. Dzieci miały jednak możliwość ponownego podniesienia kurtyny w zamian za naklejki, które wcześniej dostały od eksperymentatorów. Im więcej naklejek oddały, tym dłużej mogły oglądać, jak jedna kukiełka bije drugą. Okazało się, że dzieci były bardziej skłonne do oddawania swoich naklejek w sytuacji, kiedy karaną kukiełką była ta, która wcześniej odebrała im zabawkę. Co więcej, zaobserwowano, że dzieci częściej uśmiechały się, oglądając karanie tej złej kukiełki.

Podobny eksperyment został przeprowadzony na naszych najbliższych ewolucyjnie kuzynach, szympansach. Zamiast zabawek eksperymentatorzy używali jedzenia, a zamiast kukiełek wystąpili aktorzy. W scenie karania, która odbywała się w innym pokoju, oddzielonym ścianą z pleksiglasu, jeden z aktorów okładał drugiego kijem, kiedy ten wydawał z siebie krzyki bólu (spokojnie, spokojnie – to była tylko inscenizacja). Po chwili osoba bita zmieniała pomieszczenie, a bijący nadal okładał ją kijem. Szympans, aby móc dalej oglądać scenę, musiał przenieść się do innego pomieszczenia, które było zamknięte ciężkimi drzwiami. Okazało się, że podobnie jak w przypadku dzieci, szympansy chętniej oglądały bicie złej osoby, która wcześniej odebrała im jedzenie, nawet jeśli musiały włożyć mnóstwo energii, aby przesunąć ciężkie drzwi. 

Skąd jednak wzięło się schadenfreude? Dlaczego odczuwamy przyjemność, kiedy coś złego dzieje się złym ludziom? Wydaje się, że schadenfreude pełni bardzo ważną społecznie funkcję – pozwala nawigować nam w relacjach społecznych opartych na dominacji [3]. Badania sugerują, że tym intensywniej odczuwamy radość z nieszczęścia innej osoby, im bardziej jest ona dominująca – kiedy jest wulgarna, głośna, obnosi się ze swoim bogactwem i sprawnością fizyczną. W teorii więc najwięcej radości powinny nam sprawiać walki, w których przegrywa osoba postrzegana jako niemoralna i bardziej dominująca. Co ciekawe, większą przyjemność z czyjegoś nieszczęścia odczuwają osoby, które są mocniej zmotywowane do osiągnięcia wysokiego statusu społecznego. Nieszczęście dominującej osoby może więc wysyłać sygnał, że na drabinie społecznej hierarchii właśnie zwolniło się miejsce. 

Gale freakowe wykorzystują naszą emocjonalną podatność na nieszczęście innych, nielubianych przez nas osób. Są napędzane przez dymy, które pozwalają widzom obrać stronę moralnego sporu. Włodarze federacji freakowych w sprytny sposób wykorzystują naszą (być może wrodzoną) motywację do obserwowania tego, co dzieje się na drabinie hierarchii społecznej i angażują również influencerów, którzy budzą naszą niechęć. My z chęcią natomiast oddajemy nasze naklejki – tfu! – pieniądze, aby móc oglądać, jak nielubianej przez nas osobie wymierzana jest sprawiedliwość. Wszyscy zadowoleni. No, może oprócz tych, którzy kończą swój spektakl na deskach z połamanymi nogami.

Opublikowano w dziale nauki społeczne dnia 05 lis 2021

Podobał Ci się ten artykuł?
Żródła

1.    Smith, R. H., & van Dijk, W. W. (2018). Schadenfreude and gluckschmerz. Emotion Review, 10(4), 293-304.

2.    Mendes, N., Steinbeis, N., Bueno-Guerra, N., Call, J., & Singer, T. (2018). Preschool children and chimpanzees incur costs to watch punishment of antisocial others. Nature Human Behaviour, 2(1), 45-51.

3.    Lange, J., & Boecker, L. (2019). Schadenfreude as social-functional dominance regulator. Emotion, 19(3), 489.