Ślimaki i jajeczka w muzyce, czyli skąd wziął się zapis nutowy?

Nie ma człowieka, który potrafiłby się posługiwać wszystkimi językami świata, jednak jest coś, za pomocą czego dogadają się z pewnością wszyscy muzycy. Nuty! Sprawa jest prosta jak linia. Gdy dodamy jeszcze cztery, możemy zapisywać i wykonywać dzieło muzyczne.

Czytaj dalej

nauki humanistyczne

o co chodzi?

Za chwilę cofniemy się w czasie, usiądziemy w szkolnej ławce i ponownie poznamy zagadnienie notacji dźwięków. Dodam do tego kilka ciekawostek, najpierw jednak pozwólcie mi przedstawić krótko historię nowożytnego zapisu muzycznego.

Ludzkość od zawsze szukała sposobu, aby zapisać swoje myśli, wiedzę, sztukę. Na przestrzeni dziejów stworzyliśmy różne systemy piśmiennego porozumiewania się: litery alfabetu, pisma logograficzne, sylabariusze (jeden znak odpowiadający jednej sylabie). Dzięki nim ludzie przekazują swoje mądrości, choć umówmy się – głupoty również.

Dawno temu również i w dziedzinie muzyki próbowano wypracować metodę utrwalania jej na papierze. Zapewne kompozytorzy i wykonawcy pomyśleli: „nic po nas nie zostanie”. Zapewne uznali swoje utwory za „całkiem niezłe” i zapałali wolą pozostawienia swojej spuścizny potomnym. Zanim dali nam możliwość odtwarzania ówczesnych dzieł, w muzyce królował przekaz słuchowy, ale… wszyscy znamy zabawę w głuchy telefon, prawda?


Poza tym co z Beethovenem?

Za pierwszą nowożytną muzykę europejską jestem skory uznać chorał gregoriański, istniejący już w pierwszym tysiącleciu naszej ery. Tradycja przypisuje duży udział w jego kształtowaniu papieżowi Grzegorzowi I (VI wiek), od którego chorał wziął swoją nazwę, jednak był to proces długotrwały. Dla ścisłości – gatunek ten był jednogłosową formą wokalną zdobiącą katolickie liturgie. Najstarsze zabytki notacji chorału pochodzą z IX wieku, nazywamy je neumami. Jednakże ta notacja uwzględniała tylko kierunek melodii i uproszczony rytm. A to, rzecz jasna, nie wyczerpuje zagadnienia odtwarzania utworu, bo między innymi brakuje w niej precyzyjnego podania odległości pomiędzy dźwiękami.

Oto późniejsze, dokładniejsze neumy:

Pomostem między nim a współczesnymi nutami był system menzuralny. Powstał w XIII wieku i w porównaniu do swojego poprzednika miał już charakter zapisu bardziej regulującego i uściślającego rytm. Ten, kto go wymyślił, na pewno bardzo starał się przede wszystkim pomóc, tylko że coś poszło nie tak… Skomplikowana rytmika menzuralna nastręczała trudności w odczycie i wykonaniu, o czym opowiem dalej.

Tymczasem muzyka się rozwijała. Obok chorału powstawały inne formy muzyczne, świat szedł do przodu. A jako że życie trzeba sobie ułatwiać, a nie utrudniać, to w XVII wieku rozwija się kolejny, prostszy system – rytmika taktowa (takty to takie fragmenciki przedzielone pionową kreską na pięciolinii). Uprościła ona zapis i odczyt, a menzuralne znaczki zastąpiła znanymi nam dziś nutami, które naturalnie nadal możemy komplikować, aż będziemy mieli dość.

A o co chodzi z tymi ślimakami i jajeczkami? Otóż…


„To, co tu widzicie, to pięciolinia, a na lekcjach będziemy grać z nut”.

I słusznie, bo to najbardziej rozpowszechniony i wszechstronny język muzyczny.

Ale przecież ktoś musiał te linie naszkicować.

Niestety, inicjator nie podpisał się. Jednak kluczową postacią w tym temacie jest Guido z Arezzo, żyjący na przełomie X i XI wieku. Zasłynął on przede wszystkim z wprowadzenia do nauki śpiewu solmizacji, którą znamy pod ostateczną postacią jako „do, re, mi, fa, sol, la, si”. W konsekwencji „zakatował” tymi ćwiczeniami wszystkich uczniów szkół muzycznych na wiele wieków – aż do dziś (a to baaardzo długo).

Wśród pozostałych innowacji Guida z Arezzo znalazło się „ozdobienie” wspomnianych wcześniej neum dodatkowymi liniami. Do tej pory notacja ta opierała się na dwóch liniach: czerwonej, na której znak oznaczał dźwięk f1, i żółtej, na której oznaczenie informowało o dźwięku c1. Dźwięki te nie są sąsiednie – w analogii do fortepianu klawisze f i c nie leżą obok siebie. Ubogie możliwości zapisu nie pozwalały na idealne odtworzenie pierwotnej wersji utworu, a prowokowały lawirowanie pomiędzy tymi tonami, a to aż cztery klawisze! Porównaniem do takiego błądzenia niech będą chóralne wykonania Sto lat na przyjęciach urodzinowych.

Dzięki dwóm dodatkowym liniom wiadome było już nie tylko to, jaki jest kierunek melodii, ale uściślone zostały różnice pomiędzy wszystkimi wysokościami dźwięków. Od tej pory łatwiej było je wyśpiewać lub znaleźć na instrumencie i nikt nie miał już wątpliwości, że utwór brzmi tak jak jego pierwotna wersja.

Komuś jednak było mało i około XIII wieku wprowadzono do użytku znaną nam pięciolinię.


„Wokół drugiej linii narysujcie ślimaczka, poprowadźcie kreskę do góry, potem na dół, a na końcu zawińcie i zróbcie kropkę”.

Nuty umieszczone na liniach nadal mówią nam tylko o relatywności między nimi.

Odnieśmy się do analogii gry na fortepianie: wiemy, ile klawiszy jest pomiędzy poszczególnymi dźwiękami, ale nadal nie wiemy, od którego zacząć utwór. Potrzebna nam wskazówka do odczytania owego muzycznego szyfru.

I właśnie po to przed nutami stawiamy klucze. Wyewoluowały one z liter łacińskiego alfabetu, które umieszczane były na początku neum i oznaczały dźwięki: g1, c1, f

Oczywiście wszyscy moglibyśmy uznać, że nuty odczytujemy według klucza wiolinowego, którego uczy się w szkole – wskazuje on nam konkretny klawisz na klawiaturze (g1), aby od niego odmierzyć pozostałe dźwięki na pięciolinii. Więcej niczego nie trzeba.

Ale sprawa nieco się komplikuje, gdy wykonawca chce zagrać na instrumencie o niskim rejestrze (np. kontrabas, fagot, tuba) lub zaśpiewać basem. Wysoce niepraktyczne staje się wtedy pisanie dźwięków na wielu liniach dodanych u dołu.

Z pomocą przychodzi klucz basowy! Umieszcza on na pięciolinii niski dźwięk f, dzięki czemu nasz śpiewak nie dostanie oczopląsu, a i pianista bez trudu odczyta partie dla lewej ręki.

Ażeby było jeszcze prościej, dla niektórych instrumentów, które nie potrzebują takiej rozpiętości w zapisie, używa się klucza c1. Takimi są np. altówka, puzon, czasem i wiolonczela. I to także po to, aby nuty miały optymalne dla odczytu umiejscowienie w zapisie.


„Między liniami narysujcie teraz leżące jajeczko. Z prawej strony poprowadźcie od niego kreskę w górę – tak wygląda ćwierćnuta”.

Bo te jajeczka właśnie są najważniejsze. Wiemy już, że w zależności od tego, na której linii lub polu je umieścimy, oznaczają inny dźwięk według poprzedzającego klucza. Ich wygląd również ma znaczenie. Ale skąd właściwie one się wzięły?

I znów wracamy do neum! Ich początkowymi znakami graficznymi były greckie litery stosowane w deklamacji. Z biegiem czasu tworzono z nich szlaczki, aż w końcu zapis przyjął postać małych kwadracików łączonych w różnorakie kombinacje. Nie określały one jednak zbyt dobrze rytmu. Odpowiedzią na to był system menzuralny. Notacja ta rozwijała się od XIII wieku i ze względu na kształt znaków coraz bardziej przypominała znane nam nuty – główki wyglądały jak diamenciki, a w górę zaczęły piąć się kreski.

Ten system również był nieco kłopotliwy. Do odmierzania rytmu potrzebna była wartość podstawowa zwana tactus. Można powiedzieć, że to taki „cyk” w zegarku, dzięki któremu wiemy, ile trwa godzina, a ile pięć minut. Wartością podstawową był na przykład ludzki puls. Zwielokrotniano ją lub dzielono, tworząc nie minuty, a poszczególne długości dźwięków w utworze. Ale jak wiadomo, człowiek zawsze lubi coś urozmaicić. Wprowadzono więc podział wartości pochodnych od wartości podstawowej (tactusa) na trzy (zwany perfecta) i na dwa (imperfecta). To tak, jakby podzielić ową godzinę na dwie lub trzy części. W utworze wydzielano małe fragmenty, aby określić, ile razy występuje w nim tactus. Dla instrukcji mówiącej, ile ich jest, powstawały takie wskazówki – „zaklęcia” – jak: „modus maior perfectus cum tempore perfecto et prolatione perfecta”, to znaczy 81 tactusów we fragmencie. Tak na marginesie, nazewnictwo łacińskie związane z notacjami jest bardzo kwieciste (w innych dziedzinach jest podobnie).

Mimo paru komplikacji menzury usystematyzowały wartości rytmiczne, dzięki czemu wiadomo było, jak długo dokładnie ma trwać dany dźwięk.

W utworach z XVI wieku znaleźć już można kształty dzisiejszych nut. Jajeczka z laseczkami, zamalowane lub puste w środku, wykształciły się wraz z wprowadzeniem do muzyki małych odcinków zwanych taktami (nie mylić z tactus) wyznaczanymi pionowymi kreskami. To dzięki nim odliczamy walca „na trzy”, ale to temat na inną historię…

Zapis nutowy:

Ktoś może teraz zapytać: „Okej, a co z perkusją?”.

W zależności od sprzętu stosuje się pięciolinie i linie pojedyncze, nuty oraz wiele innych znaków pomagających w określeniu artykulacji i rytmu. A rytm to kolejny temat, w którego rozwinięciu na pewno znalazłyby się ciekawe wątki. Także i na pięciolinii znajdziemy całe mnóstwo symboli, określeń, a nawet cyfr, ale może wystarczy na dziś tych rewelacji.


„Dla utrwalenia, w domu powtórzcie wszystkie znaki, które dziś poznaliście”.

W zasadzie przypomniane tu elementy notacji umożliwiają nam już bardzo podstawowy odczyt muzyki:

- pięciolinia jako przestrzeń;

- klucz wskazujący wysokości dźwięków;

- nuty, czyli swoiste litery instruujące nas, które dźwięki wybrać.

Dzieje znanych nam rzeczy nie są tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać. Ot, taki sposób zapisu dźwięków… Przez wiele wieków jego modyfikacje służyły właściwie jednemu celowi: ułatwieniu i zwiększeniu zakresu możliwości. W muzyce w ogóle dążymy do tego, żeby się nie namęczyć – podczas zapisu, operowania instrumentem, emisji głosu etc.


Ot i cała historyja.


Opublikowano w dziale nauki humanistyczne dnia 23 paź 2021

Podobał Ci się ten artykuł?
Żródła

Chomiński, J., Wilkowska – Chomińska, K. (1984) Wielkie formy muzyczne. Kraków: Polskie Wydawnictwo Muzyczne.

Evolution of Western Staff Notation. Britannica. Pobrano z: https://www.britannica.com/art/musical-notation/Evolution-of-Western-staff-notation (Dnia: ). 

Gregorian chant. Britannica. Pobrano z: https://www.britannica.com/art/Gregorian-chant (Dnia: ).

Guido d’Arezzo. Britannica. Pobrano z: https://www.britannica.com/biography/Guido-dArezzo-Italian-musician (Dnia: ).

Habela, J. (2003) Słowniczek muzyczny. Kraków: Polskie Wydawnictwo Muzyczne. Hasła: solmizacja, menzuralna notacja. 

Musical notation. Britannica. Pobrano z: https://www.britannica.com/art/musical-notation (Dnia: ).

Staff. Britannica. Pobrano z: https://www.britannica.com/art/staff (Dnia: ).


Zdjęcia: Petrucci Music Library, domena publiczna,  www.imslp.org