Mroczne sekrety psychiatrii: historyczne metody leczenia chorób psychicznych
Mroczne sekrety psychiatrii: historyczne metody leczenia chorób psychicznych

Mroczna przeszłość medycyny psychiatrycznej odsłania kontrowersyjne, dziwne i nie do końca skuteczne metody leczenia chorób psychicznych. Od szokujących lobotomii, przez terapię malarią aż po niebezpieczne wstrząsy insulinowe – w artykule poznacie historię kilku subiektywnie wybranych metod, które kiedyś były stosowane jako sposób na problemy zdrowia psychicznego.

Zarys historii

Zaburzenia zdrowia psychicznego dotykają znaczną część populacji. Obecnie uważa się, że zdrowie psychiczne jest jednym z trzech najważniejszych problemów zdrowotnych wśród dorosłych na całym świecie. Choć współcześnie mamy możliwość korzystania z wielu sprawdzonych metod leczenia zarówno zaburzeń jak i chorób psychicznych, to nie zawsze tak było. W początkach XX wieku skuteczne leczenie zaburzeń psychicznych właściwie nie istniało a osoby chore były niemal więźniami zakładów psychiatrycznych. Leczenie było mało efektywne i polegało np. na wiązaniu chorych w kaftany bezpieczeństwa czy stosowaniu tzw. metod biologicznych (np. leczenie malarią czy insuliną). 

Dopiero w latach 50-tych XX wieku zaczęto badania kliniczne nad pierwszym na świecie lekiem przeciwpsychotycznym, który zawierał substancję zwaną chloropromazyną. W 1952 roku skomercjalizowano lek i nazwano go Largactil, od jego szerokiego spektrum działania (“Large” to z angielskiego szeroki a “acti” to aktywność). Specyfik wykazywał działanie przeciwobrzękowe, przeciwgorączkowe, przeciwdrgawkowe, przeciwwymiotne a także uspokajające, przeciwlękowe i przeciwpsychotyczne. Leki farmakologiczne całkowicie zmieniły komfort życia pacjentów na oddziałach psychiatrycznych. 

Lecz zanim do tego doszło, leczenie chorób było całkiem przerażające. Dziś, przyjrzymy się kilku, subiektywnie wybranym dawnym metodom leczenia chorób i zaburzeń psychicznych.

 

Rys.1. Rysunek anatomiczny, 1636 -1706 rok [2].

Lobotomia, złoty sposób na wszelkie problemy

Schizofrenia to choroba, która charakteryzuje się m.in. ciągłymi lub nawracającymi epizodami psychozy, czyli trudnością z odróżnieniem tego, co jest rzeczywiste, a co nie. Inne objawy obejmują wycofanie społeczne, zmniejszone wyrażanie emocji i apatię. Na początku XX wieku, schizofrenię leczono np. lobotomią. 

Część z nas zapewne słyszała o lobotomii, jednak jej historię warto przypomnieć. Lobotomia (której odmian i modyfikacji było całkiem sporo) to zabieg neurochirurgiczny, który w skrócie polega na rozerwaniu szpikulcem, wkładanym przez oczodół, włókien nerwowych pomiędzy korą przedczołową a resztą mózgu. Zabieg ten został opracowany przez portugalskiego neurologa António Egasa Moniza, który przedstawił go innym medykom w 1936 roku. Neurochirurg otrzymał Nagrodę Nobla w 1949 roku "za odkrycie terapeutycznej wartości leukotomii (lobotomii) w niektórych psychozach". 

W pierwszej połowie XX wieku lobotomia była wykonywana jako zabieg leczący pewne zaburzenia psychiczne i problemy z zachowaniem. Około 90% lobotomii wykonanych było u pacjentów cierpiących na choroby psychiczne nie tylko takie jak schizofrenia ale też depresja z myślami samobójczymi, lęk czy urojenia. Niektórzy pacjenci przeszli lobotomię ze względu na duży ból, na który nie działało żadne leczenie. Co ciekawe, lobotomia była stosowana także u pacjentów cierpiących na wrzodziejące zapalenie jelita grubego i chorobę wrzodową, gdyż w tamtym czasie… były uważane za zaburzenia psychosomatyczne. 

W USA dwóch neurochirurgów Walter J. Freeman II i James W. Watts, udoskonalili i opracowali zmodyfikowaną lobotomię nazwaną od ich nazwisk - lobotomię Freeman-Watts. W pewnym momencie procedura zajmowała zaledwie 10 minut a po operacji Freeman pozostawał w sali operacyjnej, podczas gdy jednego pacjenta wyprowadzano, a innego wprowadzano, niemal taśmowo. W sumie w Stanach Zjednoczonych przeprowadzono ponad 50 000 lobotomii, z czego większość miało miejsce między 1949 a 1952 rokiem.

Czy lobotomia pomagała na te wszystkie choroby i zaburzenia? 

Choć wynalazcy metody zostali uhonorowani nagrodą Nobla, nie do końca oznaczało to, że metoda ta była bezpieczna lub skuteczna. Mówi się, że był to wręcz jeden z najbardziej krytykowanych zabiegów medycznych w historii. Wielu pacjentów faktycznie wykazywało zmniejszenie napięcia lub pobudzenia, za to inni stawali się zupełnie bierni, apatyczni lub niezainteresowani swoim życiem, co niekiedy skutkowało nazwaniem lobotomizowanych ludzi "zombi". Niektórzy po procedurze umysłowo poziomem dorównywali dzieciom. Inni zmarli. Nie jest jednak możliwe dokładne określenie, ile osób na całym świecie poddano lobotomii. Nie wiadomo także ile osób zmarło w wyniku tej procedury. Sądzi się, że zabieg był na tyle popularny, że w dorosłości ludzie nawet często nie wiedzieli, że byli mu kiedyś poddani np. jako zbyt niegrzeczne dzieci. Szacuje się, że spośród 3500 pacjentów Freemana, prawdopodobnie zmarło około 490. 

W Polsce przeprowadzono 176 zabiegów lobotomii przedczołowej według metody Moniza w latach 1947-1951. Dodatkowo, istniało także kilka metod lobotomii zmodyfikowanej przez polskich lekarzy. Kontrowersje wokół tego sposobu leczenia stale narastały, co skutkowało stopniowym zwiększaniem krytyki lekarzy neurochirurgów wobec lobotomii. Niemniej jednak głównym wydarzeniem, które przyczyniło się do zakończenia przeprowadzania tego zabiegu, było odkrycie leku przeciwpsychotycznego.

Przypadek Rosemary

Jedną z osób poddanych lobotomii była siostra prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki John’a F. Kennedyego - Rose Marie "Rosemary" Kennedy. Kiedy Rosemary była młodą kobietą, doświadczała napadów padaczkowych, gwałtownych zmian nastroju i ataków agresji wobec innych. W związku z tym w 1941 roku, gdy miała 23 lata, wykonano na niej lobotomię przedczołową. Niestety, procedura ta pozostawiła ją na stałe niezdolną do samodzielnego funkcjonowania, miała problemy z chodzeniem i mówieniem. Mówi się, że po lobotomii zachowywała się jak 2-letnie dziecko. Po lobotomii, Kennedy spędziła większość swojego życia pod opieką w instytucji St. Coletta w Jefferson w stanie Wisconsin, a jej stan zdrowia był długo ukrywany przez rodzinę.

Malaria dobra na psychozy

Kiła, malaria, psychozy. Choć choroby wydają się być pozornie niezwiązane, w 1927 roku, psychiatra Julius Wagner-Jauregg otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie fizjologii lub medycyny za odkrycie terapeutycznego znaczenia malarii przy walce z kiłą układu nerwowego. W tamtym czasie pacjenci z kiłą, która często atakowała układ nerwowy, mieli poważne objawy psychotyczne i zajmowali dużą część łóżek w szpitalach psychiatrycznych. 

Jedną z metod leczenia kiły było wywołanie gorączki, ponieważ wydawało się, że gorączki wiążą się z poprawą stanu zdrowia pacjenta. Wysoka, około 40-stopniowa gorączka, którą łatwo było utrzymać mogła niszczyć krętki Treponema pallidum, które powodowały kiłę. Lekarze próbowali różnych sposobów wywoływania gorączki, takich jak gorące kąpiele, gorące koce, wstrzyknięcia terpentyny, rtęci i bakterii wywołującej dur brzuszny… a także zarodźcem malarii Plasmodium vivax.

Wagner-Jauregg zdecydował się na zarodźca malarii, ponieważ jest on dobrze znany z wywoływania wysokich i długich gorączek. Lekarz wstrzykiwał lub wcierał zakażoną krew od pacjentów cierpiących na malarię pacjentom z kiłą atakującą ośrodkowy układ nerwowy. W ciągu kilku dni pacjenci ci rozwijali wysokie gorączki trwające kilka godzin, które mijały po około 48 godzinach. 

Wagner-Jauregg pozwalał pacjentom przechodzić przez ten dwudniowy cykl trzy lub cztery razy, a następnie stosował chininę w celu leczenia malarii. Stosując swoją metodę ogłosił kliniczny sukces u sześciu spośród pierwszych dziewięciu pacjentów, których leczył. Malaria była stosowana do leczenia kiły układu nerwowego w całej Europie i Stanach Zjednoczonych aż do wczesnych lat 50. XX wieku, kiedy zaczęto powszechnie stosować penicylinę. Do dziś trudno jest określić, czy terapia malarią była faktycznie skuteczna. Natomiast wskaźniki śmiertelności związane z takim leczeniem wahały się od 4,3% do 20%.

Insulina nie tylko na cukrzycę

Wielu historyków psychiatrii uważa terapię śpiączkową insuliną za “zawstydzającą pomyłkę na drodze do nowoczesnej psychiatrii”. Terapia wstrząsowa insuliną, wprowadzona została przez lekarza Manfreda Sakela w 1933 roku i polegała na wielokrotnym wstrzykiwaniu pacjentom niebezpiecznie dużych dawek insuliny w celu wywołania kilku hipoglikemicznych stanów śpiączkowych. 

Krótko po otrzymaniu dawek, pacjenci zaczynali grymasić i szarpać się obficie się pocąc a następnie tracili świadomość. Po zapadnięciu w śpiączkę przypominającą śmierć (która trwała kilka minut lub nawet kilka godzin), pacjenci byli przywracani do świadomości za pomocą roztworu cukru. Psychiatrzy często zauważali, po takich wstrząsach insulinowych i śpiączce, objawy ich pacjentów tymczasowo znikają w okresie, który uznawali za "lucid period" (okres przejrzystości). 

Jeśli terapia była skuteczna, okresy przejrzystości stopniowo się wydłużały, aż wypierały wszystkie nieprawidłowe zachowania. W typowym cyklu leczenia insuliną, pacjent miał pięć lub sześć wstrząsów czy śpiączek tygodniowo przez kilka tygodni lub nawet miesięcy, dopóki ich psychiatra nie orzekł, że są albo wyleczeni, albo nie. Pod koniec lat trzydziestych Metoda ta stała się standardowym leczeniem schizofrenii w większości amerykańskich szpitali psychiatrycznych. Śmiertelność, według niektórych źródeł, była mniej więcej na poziomie 4,9%. Obecnie uważa się, że leczenie wstrząsami insulinowymi jest niebezpieczne i mniej skuteczne niż współczesna farmakoterapia i nie jest już praktykowane w medycynie.

Rysunek 2. Tacka z przyrządami niezbędnymi do przeprowadzenia terapii insulinowej [10].

Historia medycyny psychiatrycznej zna wiele kontrowersyjnych i dziwnych metod leczenia zaburzeń i chorób psychicznych, w niniejszym artykule przedstawiamy jedynie kilka przykładów tego, jak kiedyś radzono sobie z chorobami psychicznymi. Wiele z tych kontrowersyjnych metod zostało odrzuconych przez naukę z powodu niewielkiej skuteczności i sporej ilości szkodliwych skutków. 

Ciekawe, jak za kilkaset lat ludzie będą patrzeć na niektóre nasze współczesne metody leczenia i czy czytając o nich będą tak samo zszokowani jak my teraz.

 

Literatura:

  1. https://www.statista.com/topics/8066/mental-health-worldwide/#topicOverview
  2. F. Lopez-Munoz i in. - History of the discovery and clinical introduction of chlorpromazine. DOI: 10.1080/10401230591002002
  3. https://www.nlm.nih.gov/exhibition/historicalanatomies/browse.html

Bourdon, Amé, Daniel Le Bossu, and Laurent d’ Houry. Nouvelles tables anatomiques : ou sont representées au naturel toutes les parties du corps humain, toutes les nouvelles découvertes, le cours de toutes les humeurs, les lieux où elles deposent leurs excrements : on y à joint un petit livre qui en fait la description et en explique clairement les usages avec ordre et un peu de mots. Elles se vendent en blanc et enluminees a Cambray: Chez l’autheur, 1678. Print.

  1. L.M. Terrirer i in. - Brain Lobotomy: A Historical and Moral Dilemma with No Alternative? DOI: 10.1016/j.wneu.2019.08.254
  2. https://www.britannica.com/story/how-many-people-actually-got-lobotomized
  3. K. Jęczmińska - History of lobotomy in Poland. DOI: 10.1177/0957154X17741231
  4. https://en.wikipedia.org/wiki/Rosemary_Kennedy
  5. https://en.wikipedia.org/wiki/Schizophrenia
  6. F. R. Frankenburg i in. – Neurosyphilis, Malaria, and the Discovery of Antipsychotic Agents. DOI: 10.1080/10673220802432350
  7. D. B. Doroshow i in. - Performing a Cure for Schizophrenia: Insulin Coma Therapy on the Wards. DOI:10.1093/jhmas/jrl044
do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl